Gaz, czyli katastrofa na…

Gaz, czyli katastrofa na nasze własne życzenie >>> ZNALEZISKO

Potępiamy Władimira Putina, a jednocześnie po cichu ślemy do Rosji pieniądze, umożliwiając mu dokonywanie dalszych zbrodni w Ukrainie. On zaś żeruje na naszym nałogu z bezwzględnością dilera.

Polecam felieton George’a Monbiota na temat uzależnienia od rosyjskiego gazu. Autor jest dziennikarzem publikującym w „Guardianie”, więc ma trochę inne spojrzenie niż reszta Europy.

Fragmenty oraz tagi poniżej:

Dlaczego Niemcy tak bardzo potrzebują Rosjan? Po części dlatego, że w 2011 roku, po katastrofie w Fukushimie, rząd federalny zdecydował się zamknąć wszystkie niemieckie elektrownie atomowe, najwyraźniej ze względu na ryzyko uderzenia tsunami w Bawarii. Odejście od energii jądrowej jest dla Niemiec tym samym czym brexit dla Wielkiej Brytanii – niepotrzebnym aktem samookaleczenia, wynikającym z fałszywych informacji i irracjonalnego obarczania winą.

Duża część Europy jest podobnie uzależniona od dostaw z Rosji: to łącznie 41 proc. importowanego gazu i 27 proc. importowanej ropy naftowej, a także niemal połowa importowanego węgla. Brytyjski rząd obiecał, że do końca 2022 roku uniezależni się od dostaw rosyjskiej ropy naftowej, ale tylko w tym roku Wielka Brytania prawdopodobnie sfinansuje rosyjską machinę wojenną kwotą około 2 miliardów funtów w opłatach za gaz skroplony.

Europa borykała się z kryzysem gazowym jeszcze przed inwazją na Ukrainę, a rachunki gospodarstw domowych za ogrzewanie rosły w zastraszającym tempie. Dziś mamy do czynienia z istną gazową katastrofą. Pod jednym względem mamy jednak szczęście – Putin najechał Ukrainę wiosną, a nie jesienią. Mamy teraz czas do października, kiedy znów znacząco wzrosną potrzeby grzewcze – i do tego czasu musimy wdrożyć wszechstronną transformację energetyczną, która powinna była nastąpić wiele lat temu.

#ekonomia #gospodarka #gruparatowaniapoziomu #mikroreklama #europa #wojna #ukraina #rosja #energetyka