Odniosłem wrażenie, że…

Odniosłem wrażenie, że większość użytkowników tego serwisu uważa obecne rządy za skrajnie niegospodarne, gospodarczo wręcz beznadziejne. Że rządy PO były, w stosunku do rządów PiS, objawem rozsądku i gospodarczej inteligencji. Ja się z tym nie zgadzam i postaram się podać konkretne argumenty, związane z gospodarką, które rzutują na mój wybór. A piszę to z perspektywy osoby, która pierwszy raz od kiedy pamięta, zagłosowała za PiS. Nie mogę uważać się więc, za twardy elektorat.
Argumenty napisałem w formie podpunktów, żeby łatwiej się było na nie odnieść, jeżeli ktoś się z nimi nie zgadza. Postarałem się aby przynajmniej część z tych argumentów była oparta na źródłach. Te które nie są oparte na źródłach, są oparte na mojej zawodowej wiedzy lub tego co zapamiętałem.

1) luka vat przedstawiona np. na tym wykresie jest jednym z głównych argumentów używanych, żeby pokazać niegospodarność PO. W wyniku źle zrobionych ustaw nasze państwo traciło od kilkunastu do trzydziestu miliardów złotych rocznie. Dochodziło to takich paradoksów, że ktoś zakładał firmę, przez kilka dni drukował lewe faktury zwrotowe i otrzymywał 500 milionów złotych nie przechodząc żadnej kontroli.

2) Dla bardzo dużej ilości osób wysoka inflacja (spowodowana programami socjalnymi, głównie 500+) jest koronnym argumentem na nieudolność gospodarczą tego rządu. Tylko dlaczego takim osobom nie przeszkadzała wysoka inflacja za czasów PO? Nie interesowali się wtedy polityką ani gospodarką? Nie mówiono w telewizji wtedy o inflacji? Nie spotkałem się z ani jednym takim argumentem. Ale czym ta inflacja była wtedy spowodowana? Jakimiś programami socjalnymi? Nieudolnością ówczesnego rządu? Zanim się zastanowisz nad odpowiedzią pokażę Ci analogiczne wykresy dla Czech, Słowacji, Węgier, Łotwy, Litwy, Estonii, Rumunii, Bułgarii. Czyli największych państw Europy Środkowo-Wschodniej z wyłączeniem Białorusi i Ukrainy, które rządzą się innymi prawami. Czym jest spowodowana taka inflacja w tych krajach? Czyżby również mieli nieudolnych rządzących? Może w tych państwach też wprowadzono programy socjalne, w tym samym czasie? A może siła 500+ jest tak potężna, że wpłynęła na inflację w całym regionie? A może jednak inflacja jest w dużej części spowodowana przez jakieś czynniki zewnętrzne, które oddziaływają podobnie na wszystkie państwa regionu? I kto w tej sytuacji jest gospodarczo nieudolny? Ten co używa takich argumentów, czy może ten co je łyka i powtarza dalej jak mantrę? Przecież oczytany i wykształcony elektorat nie powinien mieć problemów ze znalezieniem i porównaniem danych. Przepraszam, za te słowa ale denerwują mnie głupie argumenty, ludzi którzy uważają się za inteligentnych.

3) Jeżeli nadmierne wydatki rządowe są dla kogoś dowodem na niegospodarność, to może warto zobaczyć jak plasowały się wydatki rządowe w stosunku do pkb np. w przeciągu ostatnich 10 lat? Za czyich rządów rósł dług publiczny w stosunku do pkb a za czyich spadał? ( źródło)

4) Znane mi są osoby, które krytykują obecnie rządzących za deficyt budżetowy, jako dowód nadmiernych wydatków. Też bym chciał, żeby Polska nie miała deficytu budżetowego. Tylko, że jeżeli suweren dał nam dwie opcje do wyboru i krytykujemy jedną z nich za deficyt budżetowy, to wypadałoby chociaż zobaczyć jak ten deficyt wyglądał w poprzednich latach, a okaże się że mamy pod tym kątem najlepszy rząd od 25 lat.

5) Za rządów Zjednoczonej Prawicy Polska ponad dwukrotnie zwiększyła swoje rezerwy złota. Czy to też można uznać za przejaw niekompetencji?

6) Do 500+ mam ambiwalentny stosunek. Może się to wydawać nielogiczne, ale jestem zdania, że jednak gospodarczo to nie jest głupi program. Napędza on popyt, co przekłada się na rozwój gospodarczy i to, że część z wydanych pieniędzy wraca do państwa w formie innych podatków. Tym bardziej, że ludzie ubodzy nie oszczędzają pieniędzy tylko wydają to co mają. Potwierdzić moje zdanie mogą słowa ekonomistów, którzy w trakcie obecnego kryzysu byli zdania, że nie jest to czas na rezygnację z 500+. Uważam, że społecznie i być może gospodarczo długofalowo ma on negatywny wpływ. Gdyby program był przeznaczony dla rodzin, w których choć jeden rodzic jest pracujący, to być może bym go popierał.

7) System wsparcia dużych instalacji OZE, w formie systemu aukcyjnego, wprowadzony przez obecnie rządzących, jest wg mnie wielokrotnie lepszy i uczciwszy, jak system zielonych certyfikatów wprowadzonych za czasów PO. Dla niewtajemniczonych: poprzedni system polegał na tym, że duża instalacja OZE oprócz pieniędzy za energię elektryczną, otrzymywała zielone certyfikaty, które mogła sprzedać po cenie giełdowej. Kupić te certyfikaty miały np. duże spółki energetyczne. Cena zielonych certyfikatów była zmienna, więc inwestor finansując instalację w bankach, wyznaczał ratę kredytu na podstawie szacowanych przez siebie minimalnych cen zielonych certyfikatów. Z tym, że stworzony przez PO system miał jedną zasadniczą wadę. Gdyby duże spółki energetyczne nie kupowały zielonych certyfikatów, miały one płacić karę dużo wyższą niż wynosiła cena jednego certyfikatu (o ile mnie pamięć nie myli to było 350zł/MWh). I z jakiegoś powodu, te spółki (państwowe xD) postanowiły zapłacić tą karę. Zielone certyfikaty nie były kupowane, zrobiło się ich za dużo rynku, ich cena zaczęła spadać łeb na szyje, producenci zielonej energii zaczęli mieć kłopoty finansowe. Rozsądny system wsparcia? Na czym polega obecny system aukcyjny? Rząd określa moc instalacji OZE jaką chce wybudować w najbliższym czasie i robi aukcje. Najtańsi wygrywają aukcję, podpisują bodaj z URE umowę na 12 lat i przez te 12 lat sprzedają energię w cenie jaką sami określili. Jeśli nie walnęli się w kalkulacji to na tym zarobią. Dodatkowo w ten sposób państwo ma kontrolę nad tym ile nowych dużych instalacji chce wybudować i ile pieniędzy na ten cel przeznaczyć. Który system wsparcia jest dla Was objawem rozsądku?

8) System wsparcia mikroinstalacji OZE w formie net-metteringu też mi się bardziej podoba niż taryfy gwarantowane zaproponowane przez PO (chociaż każdy instalator będzie innego zdania). W skrócie, instalacje OZE wtedy się opłaca kiedy jest tak duża, by produkować rocznie tyle ile prosument zużyje. Pozwoli to na niepowtórzenie przypadku Czeskiego, zapobiec problemom dystrybutorów sieci. Już pomijam tu dodatkowe programy wsparcia. Można mieć jedynie pretensję, za opieszałość pod kątem wprowadzenia tego wsparcia. Chociaż jest w tym też pewna korzyść. Teraz Polacy zaczęli często inwestować w fotowoltaikę, kiedy ceny produktów naprawdę mocno spadły – jeszcze 3 lata temu były one o połowę droższe i w mojej opinii jest wiele miejsc, w których by się taka instalacja opłaciła bez jakiegokolwiek wsparcia.

9) Wiele osób zarzuca obecnie rządzącym złe relacje z Niemcami. Twierdzą oni, że powinniśmy dbać o relacje z naszym głównym partnerem handlowym. Tylko, że co właściwie straciliśmy na tych naszych niby gorszych relacjach? Wymiana handlowa z Niemcami była w 2019 roku rekordowo wysoka, import rośnie bez większych zmian, eksport rośnie bez większych zmian, ba w ubiegłym roku nawet zanotowaliśmy nadwyżkę eksportu względem importu tak dobrze pod tym kątem nie było od 25 lat!

10) Czy sprzedaż państwowych spółek zagranicznym firmom jest objawem gospodarczej udolności czy nieudolności? Najbardziej jaskrawym przypadkiem jest dla mnie sprzedaż GPEC czyli Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. W 2003 sprzedana za 184 miliony złotych, w 8 lat zarobiła 365 mln złotych. Niemcy odrzucili ofertę PGE na 800 milionów złotych. Jak oceniacie gospodarcze umiejętności kogoś kto dopuścił do tego, że sprzedaje się spółkę energetyczną, która w 8 lat daje dwukrotną przebitkę, nie licząc całej infrastruktury łącznie z setkami kilometrów sieci? Na pewno bez znaczenia pozostaje tu fakt, że GPEC miało w 2003 roku kłopoty finansowe… bo nie płaciło mu miasto. I na pewno bez znaczenia pozostaje tu fakt, że ówczesny prezydent miasta (z PO) od 2007 roku zasiadał w radzie nadzorczej w której zarobił ok. 1mln zł. Wyobrażacie sobie, żeby np. PGE albo Tauron wykupiło i zarządzałoby sobie sieciami elektroenergetycznymi w Berlinie? Ja też nie. A w Warszawie jest niemieckie Innogy i francuska Veolia. I o mało co LOT też by był niemiecki. Zdaniem niektórych ekspertów, jako przykład podam tu pana dr Bartłomieja Radziejewskiego, nasze elity polityczne (i nie jest tu mowa tylko o PO) nie znały pojęcia drenażu kapitałowego lub protekcjonizmu gospodarczego. PiS w mojej opinii poznał te pojęcia na błędach poprzedników, przykładem jest tu chociażby próba wykupienia niemieckich linii lotniczych. Czy PO nauczyło się na swoich błędach? Patrząc po polityce jaką prowadzą w miastach w których rządzą, wątpię.

11) Wielu zwolenników Platformy Obywatelskiej chwali ich za budowę wielu kilometrów autostrad. Myślę, że i pod tym kątem mogę się przyczepić i wskazać dlaczego uważam ich za mniej rozsądnych gospodarczo. Nasza geografia determinuje to, że korzystniejsze jest dla nas budowanie dróg z północy na południe. Tymczasem główne autostrady tranzytowe wschód-zachód, budowane za PO, bardziej służą Niemcom niż nam – otwierają im wschodnie rynki zbytu. Zapamiętałem informację, wg której z każdego euro wydanego wówczas na budowę dróg 60 eurocentów wracało do Niemiec – dzięki temu, że niemieckie firmy budowały te drogi. Zatem tak: Niemcy, za nasze i unijne pieniądze budowali drogo autostrady, których układ sprzyjał im bardziej niż nam, wykorzystując do tego polskich podwykonawców, po czym wzięli pieniądze, ogłosili niewypłacalność, naszym podwykonawcom nie zapłacili nawet za materiał i EURO 2012, które miało pobudzić polski sektor budownictwa, przyczyniło się do jego degradacji.

12) Zapytam przekornie w drugą stronę: co zyskaliśmy na dobrych relacjach z Niemcami za czasów rządów PO? Oprócz wsparcia politycznego po przegranych wyborach? Przecież nawet nas nie zaprosili do stołu, kiedy u boku Francji negocjowali z Rosją gdy wybuchła wojna na Ukrainie. Przecież zbudowali Nord Stream 1 i budowali Nord Stream 2 ponad naszymi głowami. Może ktoś się zastanawia co zyskaliśmy w takim razie na dobrych relacjach z USA, oprócz zniesienia wiz? Otóż w mojej ocenie zyskaliśmy chociażby blokadę Nord Stream 2. Oczywiście, że USA tego nie zrobiło dobrodusznie tylko dla nas i mieli w tym interes. Ale czy na tym nie polega polityka zagraniczna, żeby uwypuklać wspólne interesy i tak działać, żeby wspólnie osiągnąć zysk? A pragnę zwrócić uwagę, że na tym ruchu tylko USA poniosło ryzyko. „Według informacji opublikowanych przez Bloomberga Niemcy rozważać mają nałożenie kontrsankcji na USA w odpowiedzi na ruchy administracji Trumpa wobec gazociągu Nord Stream 2”. Jakie Polska ryzyko poniosła na tym ruchu? Wg mnie czysty zysk. Dodatkowo za czasów PiS, USA zaczęli przesyłać na Ukrainę i Białoruś ropę oraz gaz, w tym do tego drugiego z wykorzystaniem naszej infrastruktury (za co nam zapłacą). Czy to też nie jest w naszym interesie? Bez przekąsu poproszę Was o przykład: w jakiej sytuacji Niemcy (mając dobre relację z Polską za czasów PO), zrobili coś poza granicami tych dwóch państw, co się opłacało zarówno Niemcom jak i Polsce? Już nie proszę Was nawet o przykład, w którym to Niemcy ponieśli ryzyko i zysk, a Polska sam zysk.

13) Jeżeli już mowa o stosunkach międzynarodowych, to może warto wspomnieć o relacji USA-Polska za czasów rządów PO i to jakie światło na te relacje rzucają doniesienia Wikileaks. Przypomnę, że Donald Tusk zgodził się na finansowanie roszczeń, za mienie odebrane w czasie II wojny światowej oraz to znacjonalizowane przez komunistów, ze środków uzyskanych dzięki sprzedaży własności narodowej, w tym lasów. Ta informacja została nijako potwierdzona przez zachowanie ówczesnych rządzących chociażby w formie ustawy o lasach państwowych którą zawetował Duda. Skądinąd to, że Komorowski podróżował do Stanów Zjednoczonych w celu przekonywania amerykańskich polityków do zniesienia wiz dla Polaków świadczy o tym, że zniesienie wiz było decyzją polityczną, a nie wypadkową wskaźników (na które można wpływać decyzją polityczną).

14) Za poprzednich rządów PiS zakupiono złoża w Norwegii, chyba nikt się nie będzie kłócił, że to był rozsądny ruch.

15) Za poprzednich rządów PiS zakupiono rafinerie w Możejkach. Tą samą rafinerię którą PO pokazywało jako przykład nieudolności i imperialistycznych zapędów. Tymczasem „w latach 2008-2014, a więc za czasów Radosława Sikorskiego jako szefa MSZ w rządzie Donalda Tuska, spółka zanotowała łącznie 538 mln USD straty, natomiast w latach 2015-2017 – 568 mln USD zysku”. No to kto ostatecznie miał rację, a kto był gospodarczo nieudolny? Nie mam nic przeciwko piętnowaniu niegospodarności, ale swoją droga ciekawe czemu Sasinowi się tak wypomina te 30 milionów, ale Sikorskiemu kwoty ponad 50 razy wyższej już nie?

16) Za czasów obecnych rządów rozpoczęto pracować nad Baltic Pipe. Poprawa niezależności energetycznej i chęć udziału w handlu gazem ziemnym, jest chyba wyrazem rozsądku gospodarczego?

17) Budowana jest druga nitka [ropociągu] (https://inzynieria.com/paliwa/wiadomosci/58836,druga-nitka-rurociagu-pomorskiego-wybrano-inzyniera-budowy). Mimo że pierwsza wystarczy na pokrycie 100% naszego zapotrzebowania. Dlaczego zatem jest budowana? Uważam, że rządzący będą chcieli dostarczać ropę naftową do krajów, które tego będą potrzebować. Nie za darmo oczywiście. Już samo to, że będziemy mieli takie zdolności będzie dawało nam lewary chociażby na Białorusi i Ukrainie.

18) PiS chce zbudować CPK, PO jest przeciwne. W moim poprzednim wpisie przedstawiłem 27 argumentów dla których uważam, że ta inwestycja jest rozsądna.

19) Czasem obecni rządzący są oskarżani o to, że gnębią przedsiębiorców, tymczasem widocznie nie gnębią na tyle by bezrobocie i bezrobocie wśród młodych nie spadło znacząco. Zatrudnionych na pełen etat przybyło, ilość zatrudnionych na część etatu zmniejszyła się. A niby przez 500+ więcej osób chce żyć na samych zasiłkach.

20) W ciągu rządów PiS wartość spółek skarbu Państwa wzrosła, za PO bilans był ujemny. Orlen za rządów PiS w 4 lata zarobił 8 razy więcej jak za rządów PO w ciągu ośmiu lat. Wykres wyników finansowych LOT i chęć sprzedaży tej spółki przywołuje mi na myśl przykład GPEC, ale nie chce nikogo aż tak oskarżać. Bądź co bądź przynoszenie strat w sytuacji, w której liczba obsługiwanych pasażerów stale rosła dla mnie przynajmniej jest jednym z przykładów niegospodarności.

Już nie chce wspominać o innych aferach które miały miejsce za czasów rządów PO, czy też o kwestii seryjnego samobójcy. Dziś się z tego śmiejemy, ale jakaś geneza tego jest. Poza tymi argumentami związanymi z gospodarką, bliżej mi do PiSu pod kątem geopolitycznym i światopoglądowym niż do PO.

pokaż spoiler Mam nadzieję że ktoś doszedł do tego momentu, bo na napisanie tego postu poświęciłem półtora popołudnia xd

@Kwazariusz w jednym ze swoich komentarzy (który poparło przynajmniej 1600 użytkowników) napisałeś:

Rządy PO nigdy nie były tak autorytarne, nierozsądne i gospodarczo głupie jak rządy PIS. Poczytajcie trochę, pomyślcie, to nie boli, naprawdę.

Mówię to bez złośliwości: skoro uważasz się za oczytana osobę, to na pewno potrafisz podać mi masę argumentów, które być może zmienią moja mapę mentalną albo skłonią do zastanowienia nad zmianą zdania. Proszę Cię (albo kogoś z ponad 1600 osób które mają te same zdanie) o podanie tych argumentów. Albo proszę Cię chociaż o podanie gdzie i co mam poczytać by dojść do Twoich wniosków. Mnie czytanie ani myślenie nie boli, naprawdę (no może poza czytaniem niektórych komentarzy). Możliwe, że po prostu siedzę zamknięty w swojej bańce informacyjnej i przez to nie mogę znaleźć przemawiających do mnie argumentów jakoby rządy PO były gospodarczo rozsądniejsze i mądrzejsze od rządów PiS.

#polityka #gospodarka #wybory #energetyka #pdk #geopolityka #bekazlewactwa i #bekazpisu – zachęcam do dyskusji