Pamiętacie, jak na początku…

Pamiętacie, jak na początku roku Łukaszenka kłócił się z Putinem o ceny surowców i negocjował dostawy z Amerykanami i Polakami? Była mowa o uruchomieniu rewersu na ropociągu „Przyjaźń” żeby tłoczyć amerykańską ropę przez Polskę na Białoruś. Naczytałem się wtedy komentarzy od wypokowych „ekspierdów”, jaka to Polska jest nieudolna, jak to nasz rząd nie ma jaj ani polityki wschodniej, że aż wujek Sam musi wasala w dupę kopnąć żeby ją w końcu ruszył. I że powinniśmy sami Baćce te dostawy ogarnąć, bez oglądania się na USA. Już wykopki załatwiały kontrakty, już ruszały z budową.

Pisałem wtedy (źródło 1, źródło 2) że rewers owszem możemy ogarnąć i powinniśmy w dostawach ropy pomóc, ale ponieważ sami nie mamy ropy tylko ją importujemy, a inwestycja w nowy rurociąg jest niepewna bo Łukaszenka może się pogodzić z Putinem, projekt bez udziału USA nie ma sensu, a my nie powinniśmy się wychylać bo zostaniemy z ręką w nocniku.

I jak byśmy dzisiaj wyglądali, gdyby rząd „miał jaja i politykę wschodnią” i samodzielnie wszedł w ten interes? Z rozgrzebaną inwestycją w nowe rury i załatwionymi kontraktami na ropę po cenach sprzed kryzysu, którą musielibyśmy kupić, a nie mielibyśmy komu odsprzedać. Akurat w momencie kryzysu, gdy naprawdę są inne potrzeby, niż wywalanie pieniędzy w błoto na niepotrzebną ropę. Amerykanie czy tam inne państwa sprzedające surowiec miałyby tłuste kontrakty w ręku, a Łukaszenka miałby narzędzie nacisku na Polskę. A na Kremlu tak głośno by rechotali z głupich Polaków, że aż w Warszawie byłoby słychać.

#polska #bialorus #rosja #energetyka #polityka